Serdecznie witam na blogu „Jeszcze w zielone gramy…” i zapraszam do jego odwiedzania. Blog powstał w czasie, gdy byłem naczelnikiem Skautów Europy w Polsce, jako dodatkowy sposób komunikacji z szefami (której cały czas miałem wielki niedosyt). Od tego czasu zmienił nieco oblicze i stał się bardziej uniwersalny i wielotematyczny. Teraz jest miejscem, gdzie w nielicznych wolnych chwilach między intensywną pracą zawodową, absorbującym życiem rodzinnym i całą masą innych ważnych spraw staram się zamieszczać materiały, mogące być interesującymi lub użytecznymi, w zamierzeniu przynajmniej, zarówno dla młodych ludzi, jak i tych bardziej dojrzałych w latach, którym lwią część życia pochłania praca i rodzina. Jednak większość tematów, mam nadzieję, może zainteresować każdego. Znajdziecie tu m.in. wpisy dotyczące rozwoju osobistego, wychowania, relacji małżeńskich, bieżących spraw społecznych, recenzje filmów, wypisy z lektur, obserwacje obyczajowe, prawdziwe historie. Samo życie. Aha i jeszcze jedno, choć źródłem lub przyczyną wielu wpisów będą inni, którym niniejszym bardzo dziękuję, odpowiedzialność za zamieszczane treści ponosi wyłącznie autor.
Miłej lektury! Z pozdrowieniami, Zbigniew Korba
poniedziałek, 28 marca 2011
Cytat na dziś
"Aby dobrze wychować dzieci, nie wystarczy je kochać; trzeba, by czuły się one kochane" Sergio Belardinelli
Obserwując siebie i męża jako rodziców a także stosunek mojej matki i jej rodzeństwa do mojej babci (dziadek już nie żyje), dochodzę do wniosku, że rodzice kochają dzieci miłością bezinteresowną, daj Boże, oby tą mądrą. Jednak na miłość dzieci należy sobie zasłużyć - swoją postawą, cierpliwością, przykładem, itd.
Szczepan Twardoch - Zimne wybrzeża (Interesująca wprawka młodego i utalentowanego pisarza, redaktora 44)
Vittorio Messori - Dlaczego wierzę (Mocny, konkretny, błyskotliwy wywiad z wybitnym pisarzem włoskim, autorem rozmowy z JP II Przekroczyć próg nadziei)
Sandor Marai - Dziennik (Wyrafinowane spostrzeżenia coraz popularniejszego w Polsce węgierskiego pisarza o życiu i świecie. Wciągające, niepowtarzalny klimat. Jestem na 183 stronie na razie.
Obserwując siebie i męża jako rodziców a także stosunek mojej matki i jej rodzeństwa do mojej babci (dziadek już nie żyje), dochodzę do wniosku, że rodzice kochają dzieci miłością bezinteresowną, daj Boże, oby tą mądrą. Jednak na miłość dzieci należy sobie zasłużyć - swoją postawą, cierpliwością, przykładem, itd.
OdpowiedzUsuń