Serdecznie witam na blogu „Jeszcze w zielone gramy…” i zapraszam do jego odwiedzania. Blog powstał w czasie, gdy byłem naczelnikiem Skautów Europy w Polsce, jako dodatkowy sposób komunikacji z szefami (której cały czas miałem wielki niedosyt). Od tego czasu zmienił nieco oblicze i stał się bardziej uniwersalny i wielotematyczny. Teraz jest miejscem, gdzie w nielicznych wolnych chwilach między intensywną pracą zawodową, absorbującym życiem rodzinnym i całą masą innych ważnych spraw staram się zamieszczać materiały, mogące być interesującymi lub użytecznymi, w zamierzeniu przynajmniej, zarówno dla młodych ludzi, jak i tych bardziej dojrzałych w latach, którym lwią część życia pochłania praca i rodzina. Jednak większość tematów, mam nadzieję, może zainteresować każdego. Znajdziecie tu m.in. wpisy dotyczące rozwoju osobistego, wychowania, relacji małżeńskich, bieżących spraw społecznych, recenzje filmów, wypisy z lektur, obserwacje obyczajowe, prawdziwe historie. Samo życie. Aha i jeszcze jedno, choć źródłem lub przyczyną wielu wpisów będą inni, którym niniejszym bardzo dziękuję, odpowiedzialność za zamieszczane treści ponosi wyłącznie autor.
Miłej lektury! Z pozdrowieniami, Zbigniew Korba

piątek, 9 grudnia 2011

Szpieg


Od dawna miałem nieuświadomioną ochotę na taki właśnie film. Prawdzie życie szpiegów, szare i w większości utkane z monotonnych czynności, rutyny, pracy głową a nie mięśniami, ślęczenia nad papierami i wysilania szarych komórek. „Szpieg” będący adaptacją słynnej powieści Johna Le Carre „Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg” opowiada o tajnym śledztwie prowadzonym wewnątrz brytyjskiego wywiadu, słynnego MI6, w celu dekonspiracji sowieckiego szpiega działającego na samym szczycie tej instytucji. Warto pamiętać, że książka została zainspirowana prawdziwą aferą z czasów zimnej wojny. Otóż w MI6 przez długie lata działało kilku podwójnych agentów zwerbowanych przez Sowietów a zajmowali oni najwyższe stanowiska. Była to tzw. Grupa Oxbridge. Nazwa pochodzi od dwóch najsłynniejszych angielskich uniwersytetów Oxford i Cambridge, na których studiowali niezwykle utalentowani pracownicy wywiadu i miłośnicy komunizmu.

Film nakręcony jest niezwykle oryginalnie. Zdjęcia specjalnie utrzymane są w szaroburych kolorach, z ekranu przenika wilgoć i mgła Londynu, w obskurnych pomieszczeniach w oparach dymu widzimy zmęczone twarze mężczyzn po pięćdziesiątce prowadzących ze sobą grę o wysoką stawkę. Genialna minimalistyczna gra Gary Oldmana w tytułowej roli Smileya zasługuje na Oscara. Plejada innych angielskich aktorów z Colinem Firthem na czele stanowi o tym, że film jest zagrany świetnie. Generalnie jest to bardzo British style: inteligentne dialogi, dosyć skomplikowana intryga, angielska flegma.

Uwaga: amatorów klasycznych filmów sensacyjnych w stylu Bonda może rozczarować. Ci, którym się spodoba, zechcą obejrzeć jeszcze raz, aby poskładać sobie całą łamigłówkę dokładniej. Znane mi kobiety po obejrzeniu nie były nawet w 1/3 tak zachwycone filmem jak mężczyźni (jednak próba badawcza może zawierać błąd, gdyż mówimy jedynie o dwóch przypadkach).

0 komentarze:

Prześlij komentarz