Serdecznie witam na blogu „Jeszcze w zielone gramy…” i zapraszam do jego odwiedzania. Blog powstał w czasie, gdy byłem naczelnikiem Skautów Europy w Polsce, jako dodatkowy sposób komunikacji z szefami (której cały czas miałem wielki niedosyt). Od tego czasu zmienił nieco oblicze i stał się bardziej uniwersalny i wielotematyczny. Teraz jest miejscem, gdzie w nielicznych wolnych chwilach między intensywną pracą zawodową, absorbującym życiem rodzinnym i całą masą innych ważnych spraw staram się zamieszczać materiały, mogące być interesującymi lub użytecznymi, w zamierzeniu przynajmniej, zarówno dla młodych ludzi, jak i tych bardziej dojrzałych w latach, którym lwią część życia pochłania praca i rodzina. Jednak większość tematów, mam nadzieję, może zainteresować każdego. Znajdziecie tu m.in. wpisy dotyczące rozwoju osobistego, wychowania, relacji małżeńskich, bieżących spraw społecznych, recenzje filmów, wypisy z lektur, obserwacje obyczajowe, prawdziwe historie. Samo życie. Aha i jeszcze jedno, choć źródłem lub przyczyną wielu wpisów będą inni, którym niniejszym bardzo dziękuję, odpowiedzialność za zamieszczane treści ponosi wyłącznie autor.
Miłej lektury! Z pozdrowieniami, Zbigniew Korba

środa, 25 maja 2011

Przyjemne chwile z życia rodzica

Spotkanie w szkole „Strumienie” z opiekunem Marysi i Meli – jedna z najprzyjemniejszych chwil w życiu rodzica. Z tego powodu wracam do domu w towarzystwie pizzy i coca-coli. Dwie ogromne margeritty jak zawsze wywołują entuzjazm. Jemy i oglądamy Billa Cosby. Atmosfera jest radosna, mimo, że wróciłem sporo później niż zapowiadałem. Marysia opowiada jak wtargnąłem do jej klasy, w której właśnie odbywała się próba przed występem na koniec roku szkolnego. Włożywszy głowę przez drzwi zaśpiewałem z szóstoklasistkami refren „Ale to już było”. Taki sobie kiks, jakich setki popełniało się w cielęcym wieku podstawówki i liceum. Chwila deja vu. Reakcja córki pomiędzy pobłażliwym uśmiechem a lekkim zawstydzeniem, choć nawet z odrobiną zadowolenia. Opowiada jakby o dziwacznej sytuacji, za którą normalnie trzeba by być wściekłą i się wstydzić, ale skoro wywołała śmiech i aplauz koleżanek, to w sumie jest OK. Żegnamy się na dobranoc. Dzieciaki kładą się spać. Każdy ma dla mnie jeszcze komunikat na zakończenie dnia: „Tato, kiedy znowu będzie pizza?”, „Tato, prawda, że byłam grzeczna i następnym razem też dostanę pizzę”, „Tato, jak będziecie po spotkaniu z moim panem to prawda, że też będzie pizza”, „Tato, dzięki, ale nie idźcie jeszcze spać”. Piotrek uczy się chodzić, więc śpi już w najlepsze zmęczony wrażeniami dnia.

Tak, prawda. Następna pizza będzie po spotkaniu z opiekunem Stasia. Tak myślę.

0 komentarze:

Prześlij komentarz